W codziennej pracy w agencji interaktywnej siłą rzeczy jestem nieustannie atakowana przez takie "słowopotwory" jak: sforłarduj mi mejla, autsorsuj to na Elę, zrób bakap, zainkluduj, zróbmy buzz, czy sfokusuj się na tym zadaniu. Te kuriozalne zwroty to dla mnie prawdziwy pain in the ass - w wolnym tłumaczeniu: niebywała udręka. Bardzo więc się ucieszyłam na wieść o nowej kampanii. Jak już powiedziałam, całkiem niezłej kampanii. Niezłej z kilku powodów.
- Doskonałe wyczucie czasu - kampania ruszyła w przeddzień Światowego Dnia Języka Ojczystego, toteż w sposób naturalny zdominowała dyskusję publiczną o wydarzeniu i podniosła jego rangę. Rozpoczęło ją wydarzenie oficjalne - gala (broń Boże nie event) z udziałem wielu znanych ludzi (broń Boże nie celebrytów) - artystów i naukowców. Wydarzenie w Teatrze Polskim w Warszawie transmitowane przez telewizję publiczną, było, jak na mój gust zgoła drętwe, biorąc pod uwagę jego cel, czyli rywalizację o uwagę milionów widzów, którzy w tym czasie mieli jako alternatywę jakieś "Kryminalne zagadki Nowego Jorku", albo film na YouTube. Ale w końcu mogło być gorzej.
- Świetnie dobrana metafora - polskie słowa przedstawiono w filmach (broń Boże nie spotach) i innych przekazach promujących kampanię jako ginące gatunki zwierząt (słowostworów). Zagraża im nasze zglobalizowane, zanieczyszczone angielszczyzną środowisko - oczywiście mówię w uproszczeniu. Bardzo trudno zrobić kampanię "dla wszystkich", bo też jacy ci wszyscy są? Różni. A musi być do wszystkich, bo wszyscy codziennie posługujemy się językiem polskim i wszyscy - w mniejszym lub większym stopniu - wypaczamy go (chciałoby się powiedzieć - "co ja pacze?"). Myślę, że twórcom akcji dobrze udało się wyważyć komunikację. Postacie zwierząt - zagrożonych słowostworów są dobrze zaprojektowane i budzą pozytywne emocje. Cała fabuła filmów zaciekawia, jest sprytnie przemyślana, a przy tym dopasowana do współczesnych szybkich realiów (żeby nie powiedzieć ery instant) - filmy są krótkie, pomysłowe, z mocną puentą. A jeśli dodać do tego kojący głos Krystyny Czubówny, otrzymujemy piękny film przyrodniczy, alarmujący społeczeństwo, że rdzennie polskiemu słownictwu grozi wymarcie. Potrzebna mu nasza pomoc. Pomóc możemy w sposób banalnie prosty - używając polskich słów, dbając o higienę języka, nie skazując go na śmierć.
![]() |
| logotyp kampanii |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz